Nauczyciel nie może motywować ucznia do wykonania ćwiczenia gimnastycznego grożąc oceną niedostateczną. Zdaniem Sądu Apelacyjnego w Poznaniu nie jest to właściwa metoda przełamywania lęków i obaw uczniów przed wykonaniem ćwiczenia. Takie zachowanie nauczycielki było przyczyną nieszczęśliwego wypadku, w którym uczennica doznała skomplikowanego złamania kości ramieniowej lewej w okolicy łokcia.

Do zdarzenia doszło na lekcji wf, w czasie której uczennice ćwiczyły skok przez kozła. Nauczycielka stała za kozłem po prawej stronie i asekurowała dzieci wykonujące skok. Część dziewcząt bała się skoków przez ten przyrząd i protestowała przeciwko jego wykonaniu. Nauczycielka zagroziła oceną niedostateczną za niepodjęcie próby skoku.

Wyrokiem z dnia 26 kwietnia 2005 r. (I ACa 1664/04) Sąd Apelacyjny w Poznaniu orzekł, że poszkodowanej uczennicy należy się 30.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę. Zdaniem Sądu,

Metodę zagrożenia oceną negatywną dla przełamania lęków i obaw uczniów przed urazami przy wykonywaniu ćwiczeń z użyciem przyrządów gimnastycznych, niedostosowanych możliwością regulacji do stopnia rozwoju fizycznego mniej sprawnych ruchowo dzieci, należy zaliczyć do zdarzeń sprawczych, uzasadniających przypisanie nauczycielowi winy za szkodę.

Istotny dla oceny sprawy był także fakt, że przyrząd do ćwiczeń pozbawiony był możliwości regulacji wysokości. Poszkodowana nie była wysoka i nie udało się jej przeskoczyć skrzyni, zsunęła się w lewą stronę, upadając w miejscu, gdzie nie było materacy.

Rozstrzygnięcie Sądu jest niewątpliwie trafne co do zasady. Nauczycielka miała obowiązek uwzględnić różnice wzrostu uczennic. Powinna także ocenić, czy każda z nich posiada odpowiednie warunki fizyczne, by w sposób bezpieczny wykonać ćwiczenie. Zignorowanie indywidualnych cech rozwoju fizycznego w połączeniu z groźbą oceny niedostatecznej musiało doprowadzić do wypadku.

Warto pamiętać, że poszkodowany uczeń może dochodzić odszkodowania z ubezpieczenia NNW, a także dodatkowych świadczeń na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego, o czym pisałem w poprzednim tekście.